Kochaj nieprzyjaciół swoich, czyli rzecz tym razem o polityce

flaga_bialo_czerwonaJuż od jakiegoś czasu nosiłam w swoim sercu napisanie tego artykułu. Długo się wahałam, bo wpis ten nie będzie o finansach. Jednak kilka dni temu podczas nocnych rozmów z Bogiem postanowiłam, że jednak napiszę go. Otóż w ostatnim czasie niepokoi mnie podział, jaki zarysował się w naszym kraju na tle politycznym. Obserwowałam wiele kłótni i nieporozumień w rodzinach moich przyjaciół właśnie na tle oceny sytuacji w naszym kraju. Widzę również podziały i nieporozumienia pośród ludzi szczerze wierzących, oddanych Bogu, którzy mają różne poglądy polityczne i społeczne.

Chciałabym teraz napisać o tym, jak ta sytuacja wygląda z biblijnej perspektywy. Otóż, każdy, kto oddał swoje życie Jezusowi, jest dzieckiem Bożym. Bóg kocha każdego człowieka, nie tylko tych, którzy powierzyli Mu swoje życie, niezależnie od ich poglądów politycznych, społecznych, zamożności, narodowości, wyznania, miejsca zamieszkania, statusu społecznego itp. To jest prawda, z którą raczej nie dyskutujemy.

Teraz chciałabym, abyśmy przenieśli to Boże spojrzenie na życie polityczne. Bóg kocha zarówno tych, którzy są w partii rządzącej, jak i tych, którzy są w partiach opozycyjnych.  Może wydawać się to dziwne wobec narracji, jaką słyszymy w ostatnim czasie, ale to jest prawda. Bóg tak samo kocha pana Kaczyńskiego, jak i pana Tuska. Tą samą miłością darzy również pana Petru, Schetynę, Kukiza i wszystkich innych polityków. Dla Boga nie ma różnicy. On każdego człowieka kocha tak samo. Jezus nie umarł tylko za niektórych ludzi, nie umarł tylko za ludzi chodzących do Kościoła, czy ludzi mówiących o Bogu. Jezus z miłości do każdego człowieka oddał swoje życie, aby każdy mógł mieć życie wieczne. Zatem Jezus oddał swoje życie za  panów: Kaczyńskiego, Tuska, Petru, Schetynę, Putina, Trumpa, za panie: Merkel, Kopacz, Szydło, Waltz – Gronkiewicz itd. Jezus nie uczynił różnicy pomiędzy ludźmi, za których umierał. Wszystkich tak samo pokochał.

A teraz zobaczmy, jak zachowujemy się my jako chrześcijanie, zarówno ci z poglądami zbliżonymi do partii rządzącej, jak i z poglądami zbliżonymi do partii opozycyjnych. Powstał wśród nas wielki podział, zacietrzewienie, nienawiść jedni do drugich, obmowa, kpina, złośliwości, plucie jadem. I kto to robi? Chrześcijanie przeciwko chrześcijanom. Wierzący przeciwko wierzącym. Jedni i drudzy są dziećmi Boga. Bogu zależy na jednych i drugich. A my traktujemy siebie nawzajem w tak okropny sposób. Myślę, że Bóg płacze nad takimi postawami. Bo wyobraźmy sobie rodzinę, w której dzieci nawzajem się nienawidzą, robią sobie na złość, opluwają się, rzucają się na wzajem oszczerstwami. Dla rodziców takich dzieci jest to wielki ból. Tak samo musi się czuć Bóg, który widzi, że Jego dzieci szkalują się nawzajem, wytykają sobie najmniejsze błędy,  okłamują, nienawidzą i nie szanują się wzajemnie.

Podobny spór, aczkolwiek  nie na tle politycznym, ale religijnym, wybuchł w Koryncie, gdzie chrześcijanie poróżnili się między sobą w zależności od tego, przez kogo byli ochrzczeni. Sprawa musiała być poważna skoro Św. Paweł do nich napisał:

A proszę was, bracia, w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy byli jednomyślni i aby nie było między wami rozłamów, lecz abyście byli zespoleni jednością myśli i jednością zdania.  Albowiem wiadomo mi o was, bracia moi, od domowników Chloi, że wynikły spory wśród was.A mówię to dlatego, że każdy z was powiada: Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy. Czy rozdzielony jest Chrystus? Czy Paweł za was został ukrzyżowany albo w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” (1 Kor 3, 9 – 13).

Sytuacja opisana przez Pawła przypomina trochę to, co dzieje się obecnie w Polsce. I nie chodzi o to, że ktoś ma poglądy prawicowe, a ktoś inny lewicowe. Nie, zupełnie nie o to biega. Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i głosować zgodnie z własnym sumieniem i przekonaniem. Jednak problem jest w tym, że przestaliśmy akceptować prawo wyboru i zaczęliśmy oceniać innych według jego preferencji wyborczych. Nikt nie jest gorszy tylko dlatego, że ma inne poglądy polityczne, społeczne czy daną sprawę rozwiązałby w inny sposób. Powtórzę tu raz jeszcze, każdy kto powierzył swoje życie Jezusowi jest dzieckiem Boga, niezależnie od tego, czy głosował na PIS, PO, KUKIZA ’15, PSL, Nowoczesną, SLD, czy jakąkolwiek inną partię polityczną. Poglądy polityczne nie mają tu znaczenia. Miłość Boga nie bierze pod uwagę poglądów politycznych.

Jezus modlił się o nas wszystkich, którzy uwierzyliśmy w Niego, abyśmy stali się jednością:

Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.” J 17, 20 – 21

Nie chcę, aby nasz kraj, aby chrześcijanie w naszym kraju dzielili się ze względu na poglądy polityczne i preferencje wyborcze. W tym nie ma Bożego serca. To nie jest kultura Królestwa Bożego. Zasady Bożego Królestwa są zupełnie inne niż to, co ostatnio obserwujemy nawet wśród chrześcijan. O tych zasadach mówił Jezus w swoim słynnym kazaniu na górze:

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (…) Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.  Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?” (Mt 5, 21 – 24, 38 – 46)

Nie chcę przeprowadzać szczegółowej egzegezy zacytowanego wyżej fragmentu, ale chciałabym, abyśmy zobaczyli jakich postaw oczekuje od nas Jezus. Nasz Pan pokazuje, że grzechem jest nie tylko zabijanie innych, ale również sądowi podlega nieboży gniew, jaki żywimy do innych. Nie może w naszym sercu płonąć nienawiść czy zawiść wobec tych, którzy wierzą inaczej, czy mają inne przekonania polityczne. To nie są Boże postawy. Jeżeli w naszym sercu jest nieprzebaczenie i złość, to Jezus mówi, że zanim przyjdziemy do Niego z darem powinniśmy pojednać z tym, do kogo żywimy urazę. Jeżeli to nie jest możliwe, to powinniśmy tę sprawę załatwić w sercu przebaczając tej osobie. Standardy Boże są niezwykle wysokie. W kazaniu na górze widzimy również, że nie tylko mamy kochać tych, którzy myślą i czują tak samo jak my, ale również mamy kochać naszych nieprzyjaciół i modlić się o nich błogosławiąc a nie przeklinając. W innym miejscu Słowo Boże mówi, abyśmy nie osądzali innych, bo jakim sądem sądzimy, takim i nas osądzą. Nie wiemy, co jest w sercu innych. Wyłącznie Bóg może dokonać właściwego sądu. Dlatego powinniśmy powstrzymać się się od oceny innych ludzi, od nazywania jednych patriotami, a innych nie, jednych chrześcijanami, a innych nie. Nie możemy tego robić, bo nie znamy serc ludzkich. Powinniśmy się na wzajem błogosławić.

Jezus mówi, że mamy kochać nawet nieprzyjaciół naszych. Jest to niezwykle mocne stwierdzenie i bardzo konfrontujące nasze postawy. Nawet jeśli – choć nie wydaje mi się, że tak jest – nazwiemy polityków czy też ich zwolenników naszymi nieprzyjaciółmi, to mamy ich kochać. Zastanawiacie się na pewno, co to znaczy? Aby to wyjaśnić – w tym miejscu chciałam wskazać chyba najlepszą definicję miłości, jaką znam. Napisał o niej Święty Paweł w 1 Liście do Koryntian:

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje (…) 1 Kor. 13, 1 – 8a

Powyższy fragment w połączeniu z ustanowionym przez Boga standardem kochania dosłownie wszystkich, nawet polityków wszystkich partii politycznych i ich zwolenników, a nawet naszych nieprzyjaciół to duże wyzwanie dla nas. Nie jest ważne to, co robimy, jak dużo dajemy innym, jak bardzo poświęcamy się dla innych, jeżeli nie ma w nas miłości. Słowo Boże mówi, że wszystkie działania, nawet jak najbardziej wzniosłe nie połączone z miłością nie są nic warte.
Jaka jest więc miłość? Miłość jest cierpliwa i łaskawa. Co to znaczy, jeśli chodzi o polityków i ich zwolenników? Oznacza to, że powinniśmy mieć dużo cierpliwości i wyrozumiałości dla polityków, nawet jeśli na to nie zasłużyli. Miłość nie unosi się pychą, co oznacza m.in postawę, która rozważa, że może ja nie mam racji, a rację ma ta druga strona i nie boję się do tego przyznać. To jest też postawa, w której słucham poglądów innych ludzi i daję im prawo do tego, by mieli swoje poglądy akceptując i nie oceniając ich jednocześnie. Miłość nie szuka swego, a więc człowiek, który kocha swego bliźniego czasami rezygnuje ze swoich racji i nie walczy do upadłego o nie, ale wsłuchuje się w głos drugiego. Miłość nie unosi się gniewem, nie ma w sobie nienawiści, nie pisze hejtu, nie obrzuca epitetami, nie kłamie, nie mówi nic złego o drugiej osobie, o drugim polityku, o zwolenniku jakiejkolwiek partii politycznej, a także o człowieku o innych poglądach i wierzeniach, o osobach innej rasy, kultury. Wyraża swoje poglądy okazując szacunek tym, którzy mają inne zdanie czy są w jakikolwiek sposób inni. Miłość nie pamięta nic złego, zatem kochając innych nie wyciągamy na wierzch ich błędów, potknięć czy niedoskonałości. Oczywiście, trzeba ostrzegać przed ludźmi niebezpiecznymi czy nieuczciwymi, ale nigdy nie wolno szkalować i oczerniać ludzi dla własnego interesu. To nie ma nic wspólnego z miłością. Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości, co oznacza, że kiedy dzieje się komuś krzywda to nie jest to powodem do radości, nawet jeśli inaczej wierzymy, czy mamy inne poglądy. Nie mają nic wspólnego z Bożymi zasadami wyrazy triumfu w przypadku nieszczęścia polityka z partii innej niż ta, na którą głosowaliśmy. Radość z jakiekolwiek niepowodzenia kogoś, kogo nie lubimy, kogoś, komu nie ufamy, nie ma nic wspólnego ze standardami Bożego Królestwa. W Bożym Królestwie nie ma miejsca na nienawiść, na oszczerstwa, na złośliwość, na wydawanie pochopnych osądów, na odrzucenie, na hejt, na złośliwość, na podział.

Święty Paweł w Liście do Galacjan napisał:

Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała (nie z Bożej natury – mój przypis): nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim /cnotom/ nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. Nie szukajmy próżnej chwały, jedni drugich drażniąc i wzajemnie sobie zazdroszcząc.
Gal. 5, 19 – 26

W powyższym fragmencie widzimy wyraźnie, że od Boga nie pochodzi nienawiść, spór, zawiść, niezgoda, porywczość, zaczepność itd. Takie postawy wynikają z grzesznej ludzkiej natury, a często są pokłosiem działania mocy ciemności. Owocem chodzenia w Duchu, chodzenia w Bogu jest miłość, o które pisałam wcześniej, pokój, uprzejmość, łagodność, opanowanie, przebaczenie, dobroć, zrozumienie i miłosierdzie.

Mając to wszystko na uwadze chciałam prosić wszystkich czytających ten wpis o postawę miłości wobec wszystkich, wobec polityków niezależnie, z jakiej są opcji, ich zwolenników, wobec ludzi innych niż my, wobec tych, którzy mają inne poglądy i wierzenia niż my, a nawet wobec naszych wrogów. To, co powinniśmy zrobić to odrzucić wszelkie przejawy podziału, a dążyć do jedności i modlić się o nią. Nasz kraj wielokrotnie był w tarapatach właśnie z powodu wewnętrznych podziałów i niesnasek. Niech naszą modlitwą będzie modlitwa o jedność w naszym narodzie. Nie bądźmy jako chrześcijanie tymi, którzy utrwalają lub dążą do podziału. Szukajmy Boga jedności i dążmy do niej Bożymi metodami. Najbardziej skuteczną Bożą metodą jest modlitwa i postawa miłości. Zaraźmy nią ludzi dookoła nas. Pismo Boże mówi, że miłość Boża jest rozlana w sercach naszych przez Ducha Święto, który jest nam dany (List do Rzymian 5, 5). Pozwólmy, aby miłość Boża wylewała się z nas również na tych, którzy nie wierzą, mają inne poglądy polityczne, wyglądają inaczej, są innej rasy, czy wręcz nas nienawidzą. Jako chrześcijanie pokażmy standardy Bożego Królestwa. Nie ulegajmy podziałom, nie ulegajmy mowie nienawiści, nie ulegajmy dążeniom do zemsty, nie przeklinajmy i nie narzekajmy, ale bądźmy tymi, którzy błogosławią, niosą miłość i słowa, które darzą życiem, a nie śmiercią. Bo życie jest mocniejsze niż śmierć. Ogłaszajmy nad naszym krajem życie i pojednanie, ogłaszajmy nad Polską pokój i Bożą wolę. Błogosławmy polityków zarówno tych z prawej, jaki i lewej strony sceny politycznej. Nie czyńmy wyjątku, błogosławmy jednych i drugich, modląc się o mądrość i Boże prowadzenie dla każdego z nich. Módlmy się, aby realizowali Boży zamiar dla naszego kraju, aby było pojednanie również między nimi, aby Bóg chronił ich i prowadził. Nie róbmy różnicy ze względu na to, z jakiej są partii politycznej, ale błogosławmy każdego polityka. W ten sposób przyczynimy się do jedności w Polsce.

Na koniec chciałabym zaproponować modlitwę, do której zachęcam każdego Czytelnika mojego bloga:

Panie Jezu, dziękuję Ci bardzo za Polskę, dziękuję Ci za Pana Prezydenta, za Panią Premier i cały rząd, dziękuję Ci również za partie opozycyjne i tych wszystkich, którzy sprawują władzę w naszym kraju. Błogosławię ich w Imieniu Pana Jezusa i modlę się o Twoją mądrość dla nich, Twoje prowadzenie i Twoją ochronę.
Ojcze, modlę się o jedność i złamanie ducha podziałów w naszym narodzie, proszę o wylanie Twojego Ducha jedności i pojednania. Proszę, błogosław Polskę i niech w niej płynie Twoje życie, Twój pokój, Twoje pojednanie i Twoje powodzenie.  Drogi Boże, niech spełnią się wszystkie Twoje zamysłu dla naszego kraju. Niech będzie dla Polski Twoja, a nie moja wola. Amen

Zachęcam do codziennej modlitwy o Polskę, o polityków (zwłaszcza tych, których Bóg kładzie nam na sercu), zachęcam też do modlitwy o to, by politycy w naszym kraju poznali Pana Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. Pamiętajmy niech słowa naszej modlitwy będą słowami, które przynoszą życie i błogosławieństwo. Nie przeklinajmy i nie osądzajmy, ale pozostawmy sąd Bogu.

Błogosławię Was w Imieniu Pana Jezusa. Bądźmy tymi, którzy błogosławią, a nie przeklinają, tymi, którzy przynoszą życie, a nie śmierć.

UWAGA: Dodaję tę uwagę jakiś czas po napisaniu artykułu, bo nie wszyscy do końca zrozumieli, że artykuł skierowany jest przede wszystkim do osób wierzących, nowo narodzonych chrześcijan. Kiedy piszę w nim o tym, że jesteśmy dziećmi Bożymi, to mam na myśli tych, którzy powierzyli w modlitwie swoje życie Jezusowi i doświadczyli w Nim nowego narodzenia.

Twój namiot rozkwitnie

img_0097-2Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat wersetu z 14-go rozdziału Księgi Przysłów, czy jak ktoś woli z Księgi Przypowieści Salomona.

Dom bezbożnych będzie zniszczony, lecz namiot prawych rozkwitnie. Prz. 14, 11

Na pierwszy rzut oka widzimy, że w zacytowanym fragmencie w przypadku bezbożnych mowa jest o domu, natomiast w przypadku prawych – o namiocie. Dom kojarzy się z czymś trwałym, dużym, trudnym do zniszczenia. Dużo łatwiej zniszczyć namiot. I moim zdaniem Salomon  chciał podkreślić, że nawet jeśli bezbożny będzie mieć mocne i trwałe zasoby to one i tak ulegną zniszczeniu. Zasoby ludzi bezbożnych nie mogą się ostać, choć czasami wydaje nam się, że lepiej im się powodzi niż ludziom wierzącym. To tylko przejściowe. Bóg w tym samym wersecie mówi, że z kolei namiot prawych rozkwitnie. To niesamowite. Namiot, czyli coś, co wydaje się nietrwałe i tymczasowe rozkwitnie. Wierzę, że Bogu zależy, aby to, co posiadamy rozkwitło. On dołoży wszystkich starań, aby błogosławić ludziom prawym, ludziom, którzy należą do Niego. Bóg błogosławi wszystko, co należy do Jego ludzi. Może nam się wydawać, że to, co posiadamy jest małe i nieznaczące. Bóg jednak chce, aby to, co mamy rozkwitło i się rozwinęło. Jeśli drzewo rozkwita to znaczy, że potem wyda owoce i nasiona, z których powstaną kolejne drzewa. Jeśli zatem Bóg mówi, że nasze namioty rozkwitną, to nie tylko staną się ładne, ale również wydadzą owoce i przyniosą pomnożenie. To właśnie jest Bożym planem dla naszych zasobów, w tym tych materialnych. Bóg chce i czyni wszystko, co w Jego mocy, aby to, co posiadamy rozkwitało, wydawało owoce i przynosiło pomnożenie. To jest Boży plan i obietnica dla naszego życia.

Własnie takiego rozkwitu i pomnożenia życzę Wam Drodzy Czytelnicy mojego bloga. Niech Bóg Wam obficie błogosławi i pomnaża Wasze zasoby!

Bóg pomógł nam kupić mieszkanie – świadectwo z Anglii

Poniżej zamieszczam kolejne świadectwo dotyczące Bożej pomocy w zakupie mieszkania. Świadectwo tym razem przysłała Ania z Wielkiej Brytanii, która w ten sposób oddaje chwałę Bogu za to, co zrobił dla jej rodziny w sprawie mieszkania. Aniu dziękuję. Jednocześnie zachęcam również inne osoby do nadsyłania swoich świadectw, aby w ten sposób uwielbić Boga i pokazać innym, jakiemu wspaniałemu i wielkiemu Bogu służymy.sa2055926006

Chciałam się podzielić moim świadectwem. Razem z mężem chcieliśmy kupić mieszkanie, ale ceny w okolicy rosły z miesiąca na miesiąc. Dodam że mieszkamy w UK. Nasza zdolność kredytowa nie była duża, mogliśmy sobie pozwolić na kawalerkę lub jakieś małe mieszkanie do remontu. Szukaliśmy, oglądaliśmy i w każdym mieszkaniu coś nam nie pasowało albo znajdował się ktoś, kto oferował większa kwotę. Jednak nie wątpiłam w to, że Bóg wysłucha mojej modlitwy. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy mieszkanie w nowym bloku z pięknym widokiem. W dodatku nie trzeba było kupować mebli i AGD do kuchni . Dodam, że udało się nam kupić za niższa cenę niż planowaliśmy, więc mogliśmy pieniądze przeznaczyć na meble. W mieście gdzie mieszkamy jest Polska parafia także mam możliwość, aby chodzić na Msze Święta nawet w tygodniu. Wiem ze to mieszkanie znalazł dla nas Bóg .

Nowe zakładki na stronie

Drodzy Czytelnicy mojego bloga!

Na Waszą prośbę na stronie Finanse w Biblii została dodana zakładka „Spis treści bloga”. Okazało się, że to bardzo użyteczna rzecz, która pomaga w wyszukiwaniu już napisanych artykułów. Zachęcam Was do korzystania z tego użytecznego narzędzia. Oto bezpośredni link do zakładki: Spis treści bloga

Ponadto, utworzyłam nową zakładkę „Kontakt„, w której dodałam formularz kontaktowy. Umożliwia on szybkie wysłanie maila bezpośrednio ze strony. Zapraszam do kontaktów ze mną, przesyłania swoich świadectw i przemyśleń.

Błogosławię Was w Imieniu Pana Jezusa i życzę przyjemnego korzystania z bloga.

Mam mieszkanie – świadectwo Bożeny

20160924_122338.jpg         Moim marzeniem było własne mieszkanie. Wiedziałam jednak, że muszę liczyć tylko na siebie i Boga. Wyglądało to tak, że bardziej widziałam moje (małe) możliwości niż możliwości mojego niebiańskiego Taty.

Mimo, że moja mentalność ubóstwa mnie przytłaczała, to wiedziałam, że muszę od czegoś zacząć. No i zaczęłam …oszczędzać. Nawet tego nie dostrzegłam, kiedy po trzech latach miałam uzbieraną pokaźną kwotę. To było Boże zaopatrzenie.

Kolejnym krokiem, takim przełomem było dla mnie nauczanie o uporządkowaniu swoich finansów. Bóg powiedział mi wyraźnie, że mam pójść do szefa i poprosić o zalegalizowanie moich zarobków. Szef najpierw zdziwił się, następnie próbował mnie odwieść od tego, a w końcu zgodził się. Znaczyło to jednak dla mnie obniżenie dochodów. To było trudne i niezrozumiałe, ale wiedziałam, że to było od Boga. Po roku okazało się, że dzięki temu mogłam uzyskać kredyt mieszkaniowy.

Mieszkałam wówczas  z siostrą, która zamierzała wkrótce wyjść za mąż i nasze dalsze wspólne mieszkanie stało się niemożliwe. Wtedy zaczęłam wołać do Boga o mieszkanie. W tym czasie zachorowałam. Miałam duże problemy z kręgosłupem. Złożona chorobą nadal wołałam  do Boga o mieszkanie.Wylewałam przed Nim żale, że sama nie jestem w stanie  znaleźć lokum dla siebie. Prosiłam Ojca w niebie o takie mieszkanie, żeby móc  do niego się wprowadzić bez konieczności remontu, żeby były tam meble, bo po prostu nie mam na to wszystko siły. Czułam, że znajduję się w takiej bezsilności, bezradności, że sobie nie poradzę.

To wszystko zbiegło się z corocznymi majowymi modlitwami w moim kościele. Wylałam wtedy przed Bogiem swoje serce, i jednocześnie poprosiłam o wsparcie modlitewne mój Kościół. I to był kolejny przełom. Po prostu Bóg dał mi przez tych ludzi i ich modlitwę tyle miłości, że czułam jakbym miała doładowane akumulatory, że wszystko mogę, że dam radę. Bóg pobudził wtedy jedną osobę, która podarowała mi sztabkę złota wraz z załączonym słowem Bożym. To złamało moje myślenie ubóstwa. Zobaczyłam, że Bóg Ojciec jest naprawdę bogaty, że naprawdę z Nim mogę wszystko.

W ciągu miesiąca znalazłam mieszkanie w dzielnicy, w której chciałam. Idąc tam po raz pierwszy miałam przekonanie, że ono jest właśnie dla mnie. Okazało się też, że dostałam kredyt, bo miałam 20% własnego wkładu, co było warunkiem otrzymania go. Raty nie okazały się dla mnie ciężarem. W mieszkaniu było wszystko, urządzona kuchnia z lodówką, łazienka z pralką, umeblowany pokój. Wystarczyło tylko odświeżyć ściany.

Zobaczyłam, że Bóg zna mnie doskonale, kocha mnie, akceptuje taką, jaką jestem i pomaga mi w moich słabościach. Bóg wie wszystko i przygotowuje nas krok po kroku, aby spełnić nasze marzenia. Oj, jest taki kochany.

A na zdjęciu moje mieszkanie.

Kryzys, Bóg i pieniądze

nieboDzisiaj chciałabym, abyśmy posłuchali wykładu na temat powodzenia finansowego wygłoszonego przez Bożego człowieka, Tomasza Kmiecika. To bardzo ciekawe, inspirujące i budujące wiarę nauczanie. Można je otworzyć klikając na poniższy link.

Kryzys Bóg i pieniądze

Mam nadzieję, że będziecie zachęceni, zbudowani i zmotywowani do przygody z Bogiem w dziedzinie finansów. Niech Bóg Was błogosławi obficie i da Wam dużo mądrości w zarządzaniu osobistymi finansami.

 

Zmiany, zmiany, zmiany

IMG_0434Już od ponad 3 lat prowadzę mojego bloga. W tym czasie dokonałam 60 wpisów, a blog zanotował prawie 50 tys. odwiedzin. Czytają go ludzie niemal z wszystkich kontynentów. Statystyki strony pokazują, że wchodzili na nią Czytelnicy z takich państw jak Peru, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kenia, Chiny, Mongolia, Surinam, Katar, Chile, Japonia, Ekwador, Namibia, RPA, Australia, Tanzania, Senegal i wiele innych. Regularnie blog „Finanse w Biblii” odwiedzają mieszkańcy Polski, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Brazylii i Finlandii. Mam także stałego Czytelnika w Izraelu, zadeklarowanego ateistę, który wnikliwie zapoznaje się z treścią bloga i często przedstawia swoje ciekawe uwagi oraz spostrzeżenia. Ponad 120 osób otrzymuje mailem nowe pełne posty. Wiele osób zwraca się do mnie z prośbą o pomoc, modlitwę czy radę. Proszę wybaczcie mi, że nie zawsze moja odpowiedź jest natychmiastowa. Staram się odpowiadać  tak szybko jak to jest możliwe. W przyszłości dołożę wszelkich starań, aby reagować jak najszybciej. Cieszę się też, że mogłam usłużyć, zachęcić, dodać wiary, wskazać na Boga, czy też do Niego poprowadzić. Dziękuję serdecznie za miłe słowa wdzięczności, wsparcia i zachęty oraz za obserwowanie tego, co mam do powiedzenia, a raczej do napisania.

Pewnie myślicie, że chcę zakończyć prowadzenie bloga. Nie, nic bardziej mylnego. Po prostu przychodzi czas na podsumowania i przyjrzenie się, czy nie należałoby coś zmienić, poprawić, udoskonalić. Czas popłynąć dalej. Łódka czeka, aby odbić od brzegu i dokonać zmian. W pierwszej kolejności – jak już zapewne zauważyliście – zmieniła się szata graficzna. Dodałam też w menu nową zakładkę, w której zebrane są posty dotyczące dziesięciny. Jest to temat, który cieszy się sporym zainteresowaniem. Jestem ciekawa Waszej opinii w kwestii tych nowości. Chciałabym, abyście też wypowiedzieli się na temat tego, czego Wam brakuje na tym blogu, a czego jest według Was za dużo. Na końcu wpisu znajduje się formularz, przez który możecie wyrazić swoje zdanie.

Jeszcze mam jedną ogromną prośbę. Chciałabym bardzo wzbogacić mój blog o Wasze świadectwa Bożego działania w dziedzinie finansów. Chciałabym aby Czytelnicy widzieli Boże działanie w życiu innych. To byłaby wspaniała wymiana. Każdy z nas miałby możliwość usłużyć innym poprzez dowód Bożego działania. Jeżeli doświadczyliśmy Bożej obecności, Bożego cudu lub zapatrzenia nie powinniśmy tego trzymać wyłącznie dla siebie. Powinniśmy pokazać innym, jak wielki jest Bóg. Wówczas nasze świadectwo zyskuje wielką moc. W Biblii jest taki fragment, który obrazuje moc wypowiedzianego świadectwa. Oto on:  „A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.” Dz. 12, 11.

Pozdrawiam Was serdecznie, błogosławię w Imieniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa i jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.