Twój namiot rozkwitnie

img_0097-2Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat wersetu z 14-go rozdziału Księgi Przysłów, czy jak ktoś woli z Księgi Przypowieści Salomona.

Dom bezbożnych będzie zniszczony, lecz namiot prawych rozkwitnie. Prz. 14, 11

Na pierwszy rzut oka widzimy, że w zacytowanym fragmencie w przypadku bezbożnych mowa jest o domu, natomiast w przypadku prawych – o namiocie. Dom kojarzy się z czymś trwałym, dużym, trudnym do zniszczenia. Dużo łatwiej zniszczyć namiot. I moim zdaniem Salomon  chciał podkreślić, że nawet jeśli bezbożny będzie mieć mocne i trwałe zasoby to one i tak ulegną zniszczeniu. Zasoby ludzi bezbożnych nie mogą się ostać, choć czasami wydaje nam się, że lepiej im się powodzi niż ludziom wierzącym. To tylko przejściowe. Bóg w tym samym wersecie mówi, że z kolei namiot prawych rozkwitnie. To niesamowite. Namiot, czyli coś, co wydaje się nietrwałe i tymczasowe rozkwitnie. Wierzę, że Bogu zależy, aby to, co posiadamy rozkwitło. On dołoży wszystkich starań, aby błogosławić ludziom prawym, ludziom, którzy należą do Niego. Bóg błogosławi wszystko, co należy do Jego ludzi. Może nam się wydawać, że to, co posiadamy jest małe i nieznaczące. Bóg jednak chce, aby to, co mamy rozkwitło i się rozwinęło. Jeśli drzewo rozkwita to znaczy, że potem wyda owoce i nasiona, z których powstaną kolejne drzewa. Jeśli zatem Bóg mówi, że nasze namioty rozkwitną, to nie tylko staną się ładne, ale również wydadzą owoce i przyniosą pomnożenie. To właśnie jest Bożym planem dla naszych zasobów, w tym tych materialnych. Bóg chce i czyni wszystko, co w Jego mocy, aby to, co posiadamy rozkwitało, wydawało owoce i przynosiło pomnożenie. To jest Boży plan i obietnica dla naszego życia.

Własnie takiego rozkwitu i pomnożenia życzę Wam Drodzy Czytelnicy mojego bloga. Niech Bóg Wam obficie błogosławi i pomnaża Wasze zasoby!

Bóg pomógł nam kupić mieszkanie – świadectwo z Anglii

Poniżej zamieszczam kolejne świadectwo dotyczące Bożej pomocy w zakupie mieszkania. Świadectwo tym razem przysłała Ania z Wielkiej Brytanii, która w ten sposób oddaje chwałę Bogu za to, co zrobił dla jej rodziny w sprawie mieszkania. Aniu dziękuję. Jednocześnie zachęcam również inne osoby do nadsyłania swoich świadectw, aby w ten sposób uwielbić Boga i pokazać innym, jakiemu wspaniałemu i wielkiemu Bogu służymy.sa2055926006

Chciałam się podzielić moim świadectwem. Razem z mężem chcieliśmy kupić mieszkanie, ale ceny w okolicy rosły z miesiąca na miesiąc. Dodam że mieszkamy w UK. Nasza zdolność kredytowa nie była duża, mogliśmy sobie pozwolić na kawalerkę lub jakieś małe mieszkanie do remontu. Szukaliśmy, oglądaliśmy i w każdym mieszkaniu coś nam nie pasowało albo znajdował się ktoś, kto oferował większa kwotę. Jednak nie wątpiłam w to, że Bóg wysłucha mojej modlitwy. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy mieszkanie w nowym bloku z pięknym widokiem. W dodatku nie trzeba było kupować mebli i AGD do kuchni . Dodam, że udało się nam kupić za niższa cenę niż planowaliśmy, więc mogliśmy pieniądze przeznaczyć na meble. W mieście gdzie mieszkamy jest Polska parafia także mam możliwość, aby chodzić na Msze Święta nawet w tygodniu. Wiem ze to mieszkanie znalazł dla nas Bóg .

Nowe zakładki na stronie

Drodzy Czytelnicy mojego bloga!

Na Waszą prośbę na stronie Finanse w Biblii została dodana zakładka „Spis treści bloga”. Okazało się, że to bardzo użyteczna rzecz, która pomaga w wyszukiwaniu już napisanych artykułów. Zachęcam Was do korzystania z tego użytecznego narzędzia. Oto bezpośredni link do zakładki: Spis treści bloga

Ponadto, utworzyłam nową zakładkę „Kontakt„, w której dodałam formularz kontaktowy. Umożliwia on szybkie wysłanie maila bezpośrednio ze strony. Zapraszam do kontaktów ze mną, przesyłania swoich świadectw i przemyśleń.

Błogosławię Was w Imieniu Pana Jezusa i życzę przyjemnego korzystania z bloga.

Mam mieszkanie – świadectwo Bożeny

20160924_122338.jpg         Moim marzeniem było własne mieszkanie. Wiedziałam jednak, że muszę liczyć tylko na siebie i Boga. Wyglądało to tak, że bardziej widziałam moje (małe) możliwości niż możliwości mojego niebiańskiego Taty.

Mimo, że moja mentalność ubóstwa mnie przytłaczała, to wiedziałam, że muszę od czegoś zacząć. No i zaczęłam …oszczędzać. Nawet tego nie dostrzegłam, kiedy po trzech latach miałam uzbieraną pokaźną kwotę. To było Boże zaopatrzenie.

Kolejnym krokiem, takim przełomem było dla mnie nauczanie o uporządkowaniu swoich finansów. Bóg powiedział mi wyraźnie, że mam pójść do szefa i poprosić o zalegalizowanie moich zarobków. Szef najpierw zdziwił się, następnie próbował mnie odwieść od tego, a w końcu zgodził się. Znaczyło to jednak dla mnie obniżenie dochodów. To było trudne i niezrozumiałe, ale wiedziałam, że to było od Boga. Po roku okazało się, że dzięki temu mogłam uzyskać kredyt mieszkaniowy.

Mieszkałam wówczas  z siostrą, która zamierzała wkrótce wyjść za mąż i nasze dalsze wspólne mieszkanie stało się niemożliwe. Wtedy zaczęłam wołać do Boga o mieszkanie. W tym czasie zachorowałam. Miałam duże problemy z kręgosłupem. Złożona chorobą nadal wołałam  do Boga o mieszkanie.Wylewałam przed Nim żale, że sama nie jestem w stanie  znaleźć lokum dla siebie. Prosiłam Ojca w niebie o takie mieszkanie, żeby móc  do niego się wprowadzić bez konieczności remontu, żeby były tam meble, bo po prostu nie mam na to wszystko siły. Czułam, że znajduję się w takiej bezsilności, bezradności, że sobie nie poradzę.

To wszystko zbiegło się z corocznymi majowymi modlitwami w moim kościele. Wylałam wtedy przed Bogiem swoje serce, i jednocześnie poprosiłam o wsparcie modlitewne mój Kościół. I to był kolejny przełom. Po prostu Bóg dał mi przez tych ludzi i ich modlitwę tyle miłości, że czułam jakbym miała doładowane akumulatory, że wszystko mogę, że dam radę. Bóg pobudził wtedy jedną osobę, która podarowała mi sztabkę złota wraz z załączonym słowem Bożym. To złamało moje myślenie ubóstwa. Zobaczyłam, że Bóg Ojciec jest naprawdę bogaty, że naprawdę z Nim mogę wszystko.

W ciągu miesiąca znalazłam mieszkanie w dzielnicy, w której chciałam. Idąc tam po raz pierwszy miałam przekonanie, że ono jest właśnie dla mnie. Okazało się też, że dostałam kredyt, bo miałam 20% własnego wkładu, co było warunkiem otrzymania go. Raty nie okazały się dla mnie ciężarem. W mieszkaniu było wszystko, urządzona kuchnia z lodówką, łazienka z pralką, umeblowany pokój. Wystarczyło tylko odświeżyć ściany.

Zobaczyłam, że Bóg zna mnie doskonale, kocha mnie, akceptuje taką, jaką jestem i pomaga mi w moich słabościach. Bóg wie wszystko i przygotowuje nas krok po kroku, aby spełnić nasze marzenia. Oj, jest taki kochany.

A na zdjęciu moje mieszkanie.

Kryzys, Bóg i pieniądze

nieboDzisiaj chciałabym, abyśmy posłuchali wykładu na temat powodzenia finansowego wygłoszonego przez Bożego człowieka, Tomasza Kmiecika. To bardzo ciekawe, inspirujące i budujące wiarę nauczanie. Można je otworzyć klikając na poniższy link.

Kryzys Bóg i pieniądze

Mam nadzieję, że będziecie zachęceni, zbudowani i zmotywowani do przygody z Bogiem w dziedzinie finansów. Niech Bóg Was błogosławi obficie i da Wam dużo mądrości w zarządzaniu osobistymi finansami.

 

Zmiany, zmiany, zmiany

IMG_0434Już od ponad 3 lat prowadzę mojego bloga. W tym czasie dokonałam 60 wpisów, a blog zanotował prawie 50 tys. odwiedzin. Czytają go ludzie niemal z wszystkich kontynentów. Statystyki strony pokazują, że wchodzili na nią Czytelnicy z takich państw jak Peru, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kenia, Chiny, Mongolia, Surinam, Katar, Chile, Japonia, Ekwador, Namibia, RPA, Australia, Tanzania, Senegal i wiele innych. Regularnie blog „Finanse w Biblii” odwiedzają mieszkańcy Polski, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Brazylii i Finlandii. Mam także stałego Czytelnika w Izraelu, zadeklarowanego ateistę, który wnikliwie zapoznaje się z treścią bloga i często przedstawia swoje ciekawe uwagi oraz spostrzeżenia. Ponad 120 osób otrzymuje mailem nowe pełne posty. Wiele osób zwraca się do mnie z prośbą o pomoc, modlitwę czy radę. Proszę wybaczcie mi, że nie zawsze moja odpowiedź jest natychmiastowa. Staram się odpowiadać  tak szybko jak to jest możliwe. W przyszłości dołożę wszelkich starań, aby reagować jak najszybciej. Cieszę się też, że mogłam usłużyć, zachęcić, dodać wiary, wskazać na Boga, czy też do Niego poprowadzić. Dziękuję serdecznie za miłe słowa wdzięczności, wsparcia i zachęty oraz za obserwowanie tego, co mam do powiedzenia, a raczej do napisania.

Pewnie myślicie, że chcę zakończyć prowadzenie bloga. Nie, nic bardziej mylnego. Po prostu przychodzi czas na podsumowania i przyjrzenie się, czy nie należałoby coś zmienić, poprawić, udoskonalić. Czas popłynąć dalej. Łódka czeka, aby odbić od brzegu i dokonać zmian. W pierwszej kolejności – jak już zapewne zauważyliście – zmieniła się szata graficzna. Dodałam też w menu nową zakładkę, w której zebrane są posty dotyczące dziesięciny. Jest to temat, który cieszy się sporym zainteresowaniem. Jestem ciekawa Waszej opinii w kwestii tych nowości. Chciałabym, abyście też wypowiedzieli się na temat tego, czego Wam brakuje na tym blogu, a czego jest według Was za dużo. Na końcu wpisu znajduje się formularz, przez który możecie wyrazić swoje zdanie.

Jeszcze mam jedną ogromną prośbę. Chciałabym bardzo wzbogacić mój blog o Wasze świadectwa Bożego działania w dziedzinie finansów. Chciałabym aby Czytelnicy widzieli Boże działanie w życiu innych. To byłaby wspaniała wymiana. Każdy z nas miałby możliwość usłużyć innym poprzez dowód Bożego działania. Jeżeli doświadczyliśmy Bożej obecności, Bożego cudu lub zapatrzenia nie powinniśmy tego trzymać wyłącznie dla siebie. Powinniśmy pokazać innym, jak wielki jest Bóg. Wówczas nasze świadectwo zyskuje wielką moc. W Biblii jest taki fragment, który obrazuje moc wypowiedzianego świadectwa. Oto on:  „A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.” Dz. 12, 11.

Pozdrawiam Was serdecznie, błogosławię w Imieniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa i jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.

Ratunku! Czy Bóg mi pomoże?

a9f21648d0766367df8987f0bcd5b670Ostatnio otrzymuję dużo prywatnych wiadomości na FB i e-maili na adres bloga od osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej z powodu długów. Dlatego też ten wpis chciałabym zadedykować właśnie takim osobom, które mają problemy finansowe, być może są załamane swoją sytuacją i nie widzą z niej wyjścia.

Na początku chcę powiedzieć Wam, że Bóg istnieje naprawdę. On jest realny, jest osobowy i do tego ma wpływ. Nie jest kimś, kto jest tylko obserwatorem tego, co się dzieje na ziemi, ale jest Tym, który posiada potężną moc. Moc, która przewyższa wszystko, co można sobie wyobrazić. Ba! I może użyć tej mocy, aby pomóc każdemu, Tobie również. I właśnie ten potężny, wszechmogący Bóg kocha Ciebie. To jest to, co chcę powiedzieć każdemu, kto doświadcza trudności finansowych. Bóg kocha Ciebie. Nie zapomniał o Tobie. Może jesteś w trudnej sytuacji, może długi Cię przerastają, może wszystko tracisz, może nie widzisz ze swojej ludzkiej perspektywy rozwiązania dla siebie, ale Bóg kocha Cię. Tak bardzo Cię kocha, że oddał życie swojego Syna dla Ciebie. Chcę żebyś zobaczył ogrom Bożej miłości. Czy może być coś większego, czy może być większe poświęcenie, czy może być większy przejaw miłości niż to, że ktoś oddaje swoje życie za inną osobę? Osobiście nie mogę wyobrazić sobie większego przejawu miłości. I właśnie to Jezus zrobił dla Ciebie. Tak, Jezus, Boży Syn, oddał swoje życie, bo Ciebie kochał, kocha i zawsze będzie kochać. Teraz zatrzymaj się na chwilę i pomyśl sobie, że Jezus kocha właśnie Ciebie. Potężny Bóg kocha Ciebie. Nie jesteś Mu obojętny. Nie ma w nosie tego, co robisz, ale śledzi każdy Twój krok i interesuje się Tobą. Nie zostawia Cię samego ani na chwilę. Zawsze jest z Tobą. Towarzyszy Ci w każdej chwili Twojego życia. Widzi Cię i wspiera Ciebie we wszystkim. Również teraz, gdy zmagasz się i wydaje Ci się, że to już koniec.

Na pewno pojawiła Ci się myśl: „No dobrze, skoro Bóg mnie kocha, to dlaczego dopuścił do sytuacji, w której jestem?”. Odpowiem, że nie wiem, dlaczego tak się stało. Wiem jednak, że Bóg dał nam ludziom wolną wolę i to my sami podejmujemy różne decyzje. Czasami pytamy Boga o to, jakie decyzje podjąć, czasami nie. Czasami jesteśmy Mu posłuszni, czasami nie. Bóg się nie gniewa, gdy podejmiemy decyzje wbrew temu, co nam mówi. On szanuje nasze decyzje. Kiedy jednak podejmujemy decyzje, których podjęcie Bóg nam odradzał, może się okazać, że nie były to dla nas dobre przedsięwzięcia. Wierzę, że Bóg nas prowadzi i ostrzega. Nie zawsze jednak w natłoku pracy i w zabieganiu jesteśmy w stanie usłyszeć Boży głos. Czasami jesteśmy bardzo uparci i chcemy zrobić coś po swojemu, wbrew temu co podpowiada nam cichy Boży głos. Wówczas mogą nas dosięgnąć problemy. To może być jedna z przyczyn kłopotów. Mogą być też inne przyczyny. Ale istotą jest to, że Bóg – niezależnie od źródła naszych trudności – chce nam pomóc. Oczywiście, jeśli to wynika z naszego grzechu, czyli z naszego nieposłuszeństwa Bogu, powinniśmy Go za to przeprosić. Nigdy jednak nie rezygnujmy z Bożej pomocy i wołania o Bożą pomoc.

Bardzo lubię pewien fragment z Listu Świętego Pawła do Hebrajczyków. Kiedy mi coś nie wychodzi w życiu albo kiedy coś naknocę wówczas lubię czytać a nawet recytować z pamięci właśnie ten cytat:

„Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.” Hebr. 5, 14 – 16 (Biblia Tysiąclecia).

Dlaczego tak bardzo lubię ten ustęp z Biblii? Mówi on bowiem o tym, że Jezus jest naszym arcykapłanem. Jak sama nazwa mówi Paweł kierował swój list do Hebrajczyków, czyli Izraelitów, inaczej Żydów. Jak doskonale wiemy, Izrael był i jest narodem wybranym przez Boga. Bóg nadał mu swoje prawo, w tym prawo dotyczące kapłaństwa. Zgodnie z prawem mojżeszowym arcykapłan raz w roku wchodził do Miejsca Przenajświętszego w świątyni, aby tam złożyć ofiarę za grzechy całego ludu. Arcykapłan wstawiał się wówczas przed Bogiem za cały naród i przepraszał Boga za grzechy całego narodu. Kiedy Jezus przyszedł na ziemię wypełnił to prawo. W 5-tym rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus powiedział o sobie: „Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić.”  Jak Jezus wypełnił prawo mojżeszowe w kwestii kapłaństwa? On m.in. stał się naszym Arcykapłanem. Jaki jest ten Arcykapłan i co z tego wynika dla nas? Prawo mojżeszowe dotyczyło narodu izraelskiego i tych, którzy przyłączyli się do Izraela. Jednak Jezus jest Arcykapłanem każdego człowieka, niezależnie czy Żyda czy nie-Żyda. Zobaczmy, co na ten temat napisał Paweł: „Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie.” (Gal. 3 28). Zatem wiemy już, że Jezus jest naszym Arcykapłanem. Co to znaczy? Jezus jest Synem Bożym. Arcykapłan w starożytnym Izraelu był człowiekiem. Jezus jest natomiast Bogiem, który był człowiekiem, który doświadczył tego wszystkiego, czego doświadczamy my jako ludzie. Dlatego też On nas tak rozumie. Doświadczył odrzucenia, upokorzenia, trudności związanych z życiem na ziemi. Musiał już jako dziecko uciekać do obcego kraju, bo król Herod czyhał na Jego życie. Doświadczał również problemów finansowych. Potraktowano Go niesprawiedliwie, bo On, który nie znał grzechu, poniósł śmierć za nasze grzechy. Był niezrozumiany. Czynił tylko dobrze, a poniósł śmierć jak złoczyńca. To, co przeszedł to było nie tylko cierpienie fizyczne, ale również rozdzierające serce cierpienie emocjonalne. Odrzucili Go najbliżsi. Nawet Ojciec w niebie odwrócił się od Niego w momencie, gdy grzechy całej ludzkości spoczęły na Nim. Jezus zatem doskonale rozumie każdego z nas. Rozumie również Ciebie, który doświadczasz problemów w dziedzinie finansów. On zna Twój ból emocjonalny, On zna Twoje rozgoryczenie, rozczarowanie, On zna Twój wstyd i upokorzenie. On wie jak to jest, kiedy tracisz wszystko. On współczuje Tobie i rozumie Cię jak nikt inny. Dlatego Paweł napisał: „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.” (Hebr. 5, 14).  Ludzie mają tendencję, że jak coś naknocą, jak zgrzeszą, jak im coś nie wyjdzie do uciekania czy chowania się. Jednak Słowo Boże mówi, że w takim wypadku powinniśmy przyjść z odwagą do Bożego tronu, aby uzyskać pomoc. Tam po prawicy Ojca zasiada Arcykapłan, który nas rozumie. Zamiast uciekać, gdy nabroimy, zamiast poddawać się gdy są takie trudności, że nikt i nic nie może nam pomóc, powinniśmy właśnie wtedy przyjść do naszego Arcykapłana, którym jest Jezus Chrystus. Właśnie u Niego znajdziemy pomoc. Zobaczmy, że Paweł pisze o tym, by przystąpić z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.

Po pierwsze gdy mamy problemy i jest źle powinniśmy zwrócić się do Boga, który zasiada na tronie łaski. Słowo Boże nazywa Boży tron tronem łaski. To oznacza, że Bóg jest Bogiem łaski. Czym jest więc łaska? Na ten temat można pisać dużo, ale w skrócie powiem, że łaska jest niezasłużoną Bożą przychylnością, która pomaga człowiekowi dokonać tego, czego sam nie mógłby w żaden sposób zrobić. Zatem Bóg jest tym, który pomaga nam w sytuacjach, w których sami nic nie możemy zrobić i do tego pomaga nam w sposób niezasłużony. Jego działanie nie jest odpowiedzią na nasze dobre postępowanie, nie jest też odpowiedzią na nasze życie bez grzechu, czy odpowiedzią na naszą doskonałość. Bóg po prostu nam pomaga. Koniec kropka. Taka jest Jego natura. On taki zwyczajnie jest. Dlatego, kiedy dzieje się źle w naszym życiu, powinniśmy przyjść przed Jego tron, bo tam dostaniemy bezinteresowną pomoc, nieuzależnioną od naszych wcześniejszych dokonań czy bezgrzesznego życia.

Po drugie mamy tam przyjść z odwagą. Bóg wie, że kiedy źle się dzieje w naszym życiu, a jeszcze w dodatku kiedy stało się to w wyniku naszych błędów, to właśnie wtedy brakuje nam odwagi. Mamy tendencję do samobiczowania i chcielibyśmy sami siebie ukarać. Dlatego też m. in. Bóg wzywa nas abyśmy w takim momencie zwrócili się do Niego z odwagą. Przeciwnik nasz, diabeł, będzie chcieć, abyśmy czuli się źle i będzie nas dobijać myślami samopotępania, samoponiżania, samooskarżania itd. Bóg jednak mówi: „Bądź odważny, nie słuchaj tych myśli potępienia i poniżenia. Przyjdź do mnie. Uwierz mi! Zaufaj! „ Jeśli to zrobimy to doświadczymy miłosierdzia i łaski ku pomocy w stosownej porze. Niektórzy mylą łaskę z miłosierdziem. Jak już wcześniej napisałam łaska jest niezasłużoną Bożą pomocą,  dzięki której możemy osiągnąć to, czego sami nie dokonalibyśmy. Natomiast miłosierdzie objawia się wtedy, gdy zasłużyliśmy na karę czy potępienie, ale Bóg daruje nam nasze wszystkie słabości, grzechy i przewinienia. To własnie jest miłosierdzie. Kiedy więc przychodzimy do Boga, On okazuje nam miłosierdzie, nie karze nas za nasze grzechy, nie obwinia nas za błędy, ale przyjmuje nas z przebaczeniem i miłością. Jak to jest możliwe? Otóż, to Jezus poniósł karę za grzechy każdego z nas, Jezus został ukarany z naszego powodu. To Jezus jako Arcykapłan złożył doskonałą ofiarę z samego siebie. Dlatego też nie potrzeba więcej ofiar i nikt nie będzie już karany za żadne grzechy. Bóg jest miłosierny. Przebaczył nam nasze grzechy. Dlatego też możemy przyjść z ufną odwagą do Boga. Droga jest otwarta. Zobaczmy na koniec, że pomoc otrzymujemy w stosownej porze. Wydaje nam się czasami, że już teraz potrzebujemy jakiegoś rozwiązania. Ale Słowo Boże mówi, że Bożą pomoc otrzymujemy w stosownej porze. Bóg najlepiej wie, jak i kiedy udzielić nam pomocy, jakie rozwiązanie będzie dla nas najlepsze.

Zwracam się teraz znowu do tych, którzy mają problemy i nie radzą sobie w różnych dziedzinach życia, a zwłaszcza do tych, którzy mają problemy finansowe. Przyjdź do Jezusa, jako Twojego Arcykapłana. On poniósł karę za Twoje grzechy, On rozumie Cię jak nikt inny, On współczuje Tobie, wie doskonale, co przeżywasz i nie zostawia Ciebie w tej sytuacji. To właśnie On da Ci łaskę, czyli siłę, aby przejść przez tę trudną i jakże obciążająca sytuację. Łaska to Boża siła, która pomaga tam, gdzie Ty jako człowiek już nic nie możesz. Pamiętaj Jezus nie patrzy na Twoją przeszłość. Jeśli przeprosiłeś Go za swoje grzechy, On już ich nie pamięta i nie wraca do nich. On kocha Cię i nieustannie wstawia się za Tobą. Przejdziesz przez te trudności. Z Bogiem przejdziesz przez ciemną dolinę. Poradzisz sobie. Sam nie dajesz rady, ale Bóg jest z Tobą. Nie opuszcza, ani nie zostawia Cię. Bóg tak bardzo Cię kocha. I wiem, że pomoże Ci i przeprowadzi Cię przez chwilową ciemność. Dlatego proszę Cię, nie poddawaj się, ale przyjdź z odwagą w modlitwie do Jezusa. Módl się swoimi słowami, módl się tak jak czujesz w swoim sercu. Modlitwa to rozmowa z Bogiem, nie potrzebujesz więc wzniosłych słów, potrzebujesz szczerości. To, co Boga porusza to szczere i złamane serce. Bądź odważny w swoich modlitwach i rozmowach z Bogiem. On nie potępia Cię, ale kocha i chce przychylić Ci nieba.

Jeden z moich przyjaciół na pewno powie, że poprzez ten artykuł zachęcam ludzi do nieróbstwa i lenistwa. Otóż uprzedzając jego uwagę chcę powiedzieć, że potrzebujemy Boga nade wszystko. Zaufanie Bogu nie oznacza jednak brak działania po stronie człowieka. Nie oznacza, że siadamy z założonymi rekami i czekamy na Bożą interwencję. Zaufanie Bogu oznacza to, że w pierwszej kolejności przychodzimy do Niego po pomoc, że stawiamy Boga na pierwszym miejscu, że prosimy Go o interwencję, że staramy się usłyszeć, co Bóg ma nam do powiedzenia w tej sytuacji, szukamy, co o tym mówi Boże Słowo. Szukamy też rady Bożych ludzi. Kiedy już wiemy, co mamy zrobić – czynimy to cały czas wierząc i trzymając Boga za Jego Słowo, które do nas powiedział. Pomoc Boga może przejawiać się w różny sposób, np. może dać pomysł na rozwiązanie problemu, może podesłać  człowieka, który będzie mieć większą wiedzę i doświadczenie i zechce nam pomóc. Może też oznaczać siłę i zachęcenie na wytrwanie w trudnościach. Oczywiście Boża pomoc nie zwalnia nas z działania. Bóg nam pomaga, ale potrzebuje nas, abyśmy uczynili to, co On nam podpowie. On ze swojej strony uruchamia swoje mechanizmy i uruchamia swoje działanie, którego my nie jesteśmy w stanie wykonać. Potężną mieszanką wybuchową jest bowiem współdziałanie człowieka z Bogiem. Bóg i ja to niezwykły duet. Bóg i ja to dopiero połączenie.

Na koniec dedykuje Wam wspaniały fragment, tym razem z Listu Świętego Pawła do Rzymian:

Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz?  Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce,  ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Rzym. 8, 35 – 39

I już zupełnie na samym końcu polecam tym, którzy poszukują zbawienia i Bożej bliskości mój wpis: Najważniejsza życiowa decyzja. Zawarty tam jest też przykład modlitwy, która prowadzi nas do zbawienia.

Niech dobry Bóg błogosławi Was obficie!